Ryszard Stasiewicz

List otwarty

Lidia Sternik-Stempkowska|15.01.2020

W związku z opublikowanym 30 grudnia 2019 roku w Gazecie Wyborczej Białystok artykułem autorstwa Dominiki Wantuch i Macieja Chołodowskiego pt. „Niepotrzebne żubry idą na śmierć. Bo w nowym miejscu nie będą szczęśliwe”, zawierającym informacje nieprawdziwe oraz pomówienia w stosunku do Prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów Prof. Wandy Olech, zdecydowaliśmy się opublikować niniejszy list otwarty, w celu  sprostowania napisanej w artykule nieprawdy.

Artykuł dotyczy sprawy likwidacji prywatnej zagrody hodowlanej żubrów w Kiermusach, której właścicielami są Państwo Wiesława i Andrzej Żamojdowie.

Jako pierwsze rzucają się w oczy niejasne intencje autorów, którzy kilkukrotnie przywołują nazwisko nieżyjącego profesora Jana Szyszko. Nie brał on udziału ani w utworzeniu zagrody hodowlanej żubrów w Kiermusach ani w decyzji o jej zamknięciu. Profesor Wanda Olech, jak kilkukrotnie wskazuje się w artykule istotnie była współpracowniczką byłego ministra Jana Szyszko, podobnie jak ok. 1200 innych wykładowców akademickich na SGGW. Nie jest to jednak w żaden sposób związane z przedmiotem artykułu tj. likwidacją zagrody żubrów w Kiermusach.

Aby uświadomić autorom zasługi dla ochrony żubra Pani Profesor Wandy Olech zacznijmy od bardzo skrótowego przytoczenia kilku powszechnie znanych i dostępnych faktów z jej naukowego dorobku. Wykształcenie zootechniczne uzyskała w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Kolejne stopnie naukowe uzyskała na tej samej uczelni jednak już z zakresu genetycznych problemów ochrony żubra. Gatunek ten jest szczególnym obiektem zainteresowań Pani Profesor oraz jej zespołu. Wraz z zespołem koordynuje program ochrony żubra w Europie, analizuje dane genetyczne i dostarcza kompleksowych informacji hodowcom. Na SGGW prowadzi zajęcia z zakresu genetyki konserwatorskiej, zarządzania populacjami oraz statystyki i doświadczalnictwa. Jej dorobek naukowy to ponad 200 publikacji naukowych i popularnonaukowych.  Jest koordynatorem projektów realizowanych wspólnie z nadleśnictwami i Białowieskim PN dotyczących ochrony żubra. Jest koordynatorem programu ochrony żubra w Europie w ramach projektu European Bison Conservation Center. Od kilkunastu lat jest członkiem grupy specjalistów ds. żubra przy Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN). Jest członkiem rad naukowych parków narodowych, leśnych kompleksów promocyjnych  i Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. Od 2005 roku jest prezesem Stowarzyszenia Miłośników Żubrów. Od 2016 r. pełni funkcję przewodniczącej Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

W świetle jej dorobku naukowego i wieloletniej pracy na rzecz żubra stwierdzenie autorów że, „w Polsce żadna decyzja dotycząca żubrów nie zapada bez jej wiedzy” nie jest w naszym odczuciu niczym złym, gdyż Pani Profesor od 30 lat zajmuje się tym gatunkiem. W latach 2010-2014 była Vice-Przewodniczącą Państwowej Rady Ochrony Przyrody, a obecnie jest jej Przewodniczącą wybraną przez członków Rady na posiedzeniu w maju 2016.Swoją wiedzą oraz bogatym doświadczeniem zawsze wspiera hodowle i ośrodki, w których znajdują się żubry oraz zarządców terenów gdzie bytują stada wolnościowe. Nie widzimy zatem nic dziwnego w stwierdzeniu, które autor artykułu przypisuje bliżej nieokreślonym ekologom.

Następnie stwierdzenie, jakoby w ostatnich latach prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów zasłynęła pomysłem zwiększenia liczby odstrzeliwanych żubrów w Polsce, mija się z prawdą, ponieważ w ostatnich latach liczba żubrów poddanych odstrzałowi selekcyjnemu uległa zdecydowanemu zmniejszeniu. Profesor zaś w świecie naukowym „zasłynęła” już wiele lat temu, ale za sprawą swojego dorobku naukowego i wiedzy na temat żubra. Aby temu dowieźć autorzy powinni zadać sobie odrobinę trudu zdobywając dane liczbowe o przeprowadzonych eliminacjach od Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która wydaje takie zezwolenia czy choćby z Głównego Urzędu Statystycznego, który je kolekcjonuje.

Zdecydowanemu uproszczeniu poddano także powód wniosków o eliminację. Autorzy piszą: „Polujmy na żubry, by je lepiej chronić – kwitowała. I proponowała, by likwidować osobniki, które nie są już w stanie się rozmnażać”. Po pierwsze Profesor Olech nie używa w stosunku do żubrów słowa „polowanie”, jak wskazano w artykule, bowiem dotyczy ono zwierząt łownych, a żubr jak sam autor wskazał powyżej, jest gatunkiem objętym ochroną gatunkową, zgodnie z przepisami krajowymi i międzynarodowymi. Kolejny raz, zatem prosimy o nie używanie tego słowa w stosunku do żubra, a tym bardziej o nie przypisywanie go prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów, która będąc też członkiem PZŁ doskonale zna różnicę między polowaniem a eliminacją na podstawie derogacji wydanej przez GDOŚ, osobników gatunku chronionego przetrzymywanego w hodowli. Ponadto opinie o eliminacji nie są podejmowane wyłącznie przez Prezes Olech, a rozważanie nad potrzebą podjęcia takich działań podejmuje zespół złożony ze specjalistów w tym lekarza weterynarii, po czym ostateczną decyzję na podstawie skierowanego wniosku podejmuje właściwy organ administracji rządowej.

Kolejna nieścisłość to sugerowanie jakoby profesor Olech opiniowała wnioski o eliminację żubrów jedynie w czasie, gdy Urząd Ministra Środowiska sprawował Jan Szyszko. Nie jest to prawdą, czego autorzy artykułu także nie sprawdzili, bowiem o ekspercką opinię w sprawie żubrów zwracano się do Pani Profesor już za czasów ministra Żelichowskiego, a zatem na wiele lat przed tym zanim urząd objął Jan Szyszko. Natomiast dla żubrów w zagrodach hodowlanych, Profesor proszona jest o opinie od blisko 30 lat.

Odnosząc się do sytuacji w Kiermusach, nie kryjemy swojego zażenowania niskim poziomem merytorycznym artykułu oraz licznymi przeinaczeniami i manipulacją, jaką stosują autorzy by oczernić czołowego eksperta od żubrów w Polsce. Podejrzewamy także, że tak jak w przypadku braku autoryzacji słów Profesor Olech, również wypowiedź Pana Żamojdy nie została zautoryzowana, gdyż zawiera ona ewidentne wskazanie jakoby między właścicielem dworku a Panią Olech dochodziło do przepływu finansowego na rzecz Stowarzyszenia Miłośników Żubrów. Zdecydowanie i kategorycznie oświadczamy, że nie miało to miejsca, a Pani Profesor miała jedynie pomóc wskazać miejsce docelowe przewozu młodych żubrów, nie zaś je zabrać, jak piszą autorzy. Pragniemy przypomnieć lub poinformować autorów artykułu, że gatunki objęte ochroną według obowiązujących przepisów prawnych są własnością Skarbu Państwa, nie zaś osób prywatnych czy profesorów uczelni wyższych, i decyzję o miejscu ich przebywania podejmuje kompetentny organ. System ochrony przyrody w Polsce od lat działał w ten sposób, że to naukowcy, eksperci z doświadczeniem i dorobkiem w danej dziedzinie, a nie organizacje pozarządowe i enigmatyczna grupa ludzi bez wskazanego nazwiska opisywana przez prasę jako „ekolodzy”, służyli profesjonalną radą organom administracji rządowej, w zakresie działań ochronnych i zarządzania gatunkami i siedliskami chronionymi. W tym celu powołano Państwową Radę Ochrony Przyrody, która na mocy ustawy o ochronie przyrody jest organem opiniodawczo doradczym. Warto tu wspomnieć, że to właśnie ludzie ze świata nauki, niejednokrotnie będący także członkami organizacji pozarządowych, stwarzają koncepcje, inicjują oraz koordynują wieloletnie programy ochrony gatunków i strategie zarządzania nimi. Dzięki zaangażowaniu i wieloletniej współpracy naukowców i pasjonatów z wielu krajów, udało się̨ nie tylko uratować́ żubry, lecz również̇ przywrócić́ je naturalnemu środowisku.

Zdajemy sobie sprawę jak ważną rolę w dzisiejszych czasach pełni marketing i obecność w mediach społecznościowych oraz mądra edukacja w zakresie ochrony przyrody, nie można jednak zapomnieć, że to działania w ramach ochrony czynnej w praktyce chronią gatunki zagrożone. Bez wieloletnich działań na rzecz żubra podejmowanych przez grono naukowców oraz bez współpracy w tym zakresie z Lasami Państwowymi i parkami narodowymi, żubr nie osiągnąłby swojego aktualnie stabilnego, lecz nadal wymagającego czynnej ochrony stanu.  Należy zrozumieć, że nie jest to gatunek, który możemy zostawić ot tak, bez zarządzania, opieki i ingerencji. W przyjętej w sierpniu 2007 roku przez kierownictwo resortu Ministerstwa Środowiska Strategii Ochrony Żubra (Bison bonasus) w Polsce, opisano zalecenia dla gatunku oraz wskazano, w jakim kierunku winno iść zarządzanie nim. Zachęcamy dziennikarzy Gazety Wyborczej do zapoznania się z dokumentem oraz opublikowanymi poradnikami na temat hodowli żubra w niewoli. Wszystkie te materiały są ogólnodostępne i znajdują się na naszej stronie internetowej www.smz.waw.pl

Stwierdzenie „poza tym w nowym miejscu nie byłyby szczęśliwe, tylko agresywne, a inne żubry z nowego stada patrzyłyby na nowe żubry wilkiem„ także przypisane  Profesor Olech, nigdy nie zostało przez nią powiedziane, a język i uproszczony sposób przedstawienia stresu jaki wywołuje u zwierząt immobilizacja, transport i adaptacja,  świadczy tylko o żenująco niskim poziomie merytorycznym artykułu i bardzo powierzchownym potraktowaniu tematu przez autorów.

W odniesieniu do wypowiedzi Pani Agnieszki Kluczki prawniczki Fundacji Frank Bold pragniemy dodać, że przytaczając podstawę prawną oraz przesłanki do wydania derogacji od zakazu zabijania zwierząt objętych ścisłą ochroną gatunkową, warto znać i podać do wiadomości czytelnikom ich pełną i aktualną treść. Może to bowiem, mieć istotny wpływ na interpretację przepisów przez czytelników, o co zapewne chodziło autorom.  Art. 56 ust 4 pkt 6 ustawy o ochronie przyrody brzmi: zezwolenia, o których mowa w ust. 1, 2, 2b i 2c, z zastrzeżeniem ust. 4c, 4d i 5, mogą̨ być́ wydane w przypadku braku rozwiązań́ alternatywnych, jeżeli nie są szkodliwe dla zachowania we właściwym stanie ochrony dziko występujących populacji chronionych gatunków roślin, zwierząt lub grzybów oraz: w przypadku gatunków objętych ochroną ścisłą̨, gatunków ptaków oraz gatunków wymienionych w załączniku IV dyrektywy Rady 92/43/EWG z dnia 21 maja 1992 r. w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory – wynikają̨ z koniecznych wymogów nadrzędnego interesu publicznego, w tym wymogów o charakterze społecznym lub gospodarczym lub wymogów związanych z korzystnymi skutkami o podstawowym znaczeniu dla środowiska. O tym, czy wniosek Pana Żamojdy spełnia ww. przesłanki, z pewnością zdecyduje organ wydający decyzję administracyjną, ale warto zwrócić uwagę, że żubry w Kiermusach nie należą do „„dziko występujących populacji”, o co w zapisach ustawy chodzi.

Na osobny komentarz i sprostowanie zasługuje także, cała opublikowana wypowiedź Pani Małgorzaty Górskiej z Greenpeace. Porady Pani Górskiej dotyczące brania odpowiedzialności za hodowane zwierzę są tu bardzo nie na miejscu, bowiem prowadząc przez 10 lat hodowlę żubrów Państwo Żamojdowie, z całą pewnością taką odpowiedzialność na siebie wzięli, a fakt, że ktoś z przyczyn życiowych decyduje się na zakończenie hodowli, będąc przy tym w zgodzie z obowiązującymi przepisami i  zasięgając rady ekspertów, nie świadczy o braku odpowiedzialności. Pan Żamojda wystąpił z odpowiednim wnioskiem do właściwego organu zachowując przy tym prawie roczny przedział czasowy pozwalający na spokojne przeanalizowanie wszystkich przesłanek i rozwiązań alternatywnych, podjęcie decyzji i jej ewentualne wykonanie. Należy zauważyć, że nie wnioskował on o zabicie wszystkich zwierząt w jego hodowli a jedynie tych, wobec których nie byłoby rozwiązań alternatywnych, zdaniem najlepszego eksperta od żubrów w Polsce. Jeżeli Pani Małgorzata Górska uważa, że zna spełniające wymagania żubrów miejsce i jest w stanie zorganizować i zapewnić dożywotnie finansowanie ich pobytu, to uprzejmie proszę o wskazanie takiego rozwiązania. Prof. Olech oraz pozostali członkowie Stowarzyszenia Miłośników Żubrów z uwagą pochylą się nad propozycją i będą służyć (nieodpłatnym) wsparciem merytorycznym w tym niezwykle trudnym i kosztownym zadaniu. Proszę mieć jednak na uwadze dobrostan żubrów, tych potencjalnie przemieszczanych, ale także przewidywać konsekwencje dla całego gatunku, jak również działać już teraz, bowiem likwidacja zagrody się zbliża a żubry niestety nie poczekają ze swoimi życiowymi wymaganiami na satysfakcjonujący poziom medialnego szumu i dostateczną ilość nieautoryzowanych wywiadów oraz zdobycie przez samozwańczych ekspertów doświadczenia i wiedzy praktycznej z zakresu ich transportu i hodowli.

Na koniec zwracamy uwagę, że błędy w artykule znajdują się nawet w opisie historii żubrów w Kiermusach. Urodzone w tamtejszej hodowli żubry nigdy nie były przenoszone do Puszczy Białowieskiej, jak to jest napisane. Dwa osobniki zasiliły populację bytującą w Puszczy Knyszyńskiej a dwa pojechały do Czech.

Ponadto informujemy także, że Prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów będzie domagać się od Gazety Wyborczej niezwłocznego usunięcia tego skandalicznego artykułu pełnego oszczerstw i nieautoryzowanych wypowiedzi.

 

Zarząd Stowarzyszenia Miłośników Żubrów.

Warszawa, 15.01.2020

Lidia Sternik-Stempkowska|02.07.2020

Zmiana terminu konferencji „Żubr w Puszczy Augustowskiej”

Uprzejmie informujemy, że tegoroczna konferencja „Żubr w Puszczy Augustowskiej” została przesunięta na 9-10 września 2021 roku. Aktualna sytuacja epidemiologiczna zmusiła nas do podjęcia decyzji o przesunięciu tegorocznej konferencji  „Żubry w Puszczy Augustowskiej”  na rok następny. W dalszym ciągu zachęcamy Państwa do przesyłania prac lub referatów, które zostaną opublikowane w trzynastym numerze „European Bison Conservation Newsletter 2020”. Publikowane prace – wyłącznie... Czytaj dalej
Lidia Sternik-Stempkowska|03.06.2020

Niecodzienne znalezisko w Nadleśnictwie Hajnówka

Nadleśnictwo Hajnówka podobnie jak inne nadleśnictwa zaangażowane w projekt „Kompleksowa ochrona żubra w Polsce” prowadziło zimowe dokarmianie żubrów. Zwierzęta chętnie korzystały z wyłożonej karmy. Wraz z nadejściem wiosny i zakończeniem wykładania karmy przyszedł czas na uprzątnięcie miejsc dokarmiania i ich przygotowania do kolejnego sezonu. Niecodziennego znaleziska dokonał w lutym leśniczy Leśnictwa Czerlonka. Znalazł w pobliżu... Czytaj dalej

Zobacz wszystkie aktualności