Stowarzyszenie Miłośników Żubrów zabiera głos w medialnej dyskusji

Oliwia Janik|22.01.2019

Treść pisma wysłanego w dniu wczorajszym do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska Andrzeja Szwedy-Lewandowskiego:

Szanowny Panie Dyrektorze,
w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Miłośników Żubrów przedstawiam poniżej stanowisko na temat pojawiających się w ostatnich dniach komentarzy dotyczących zarządzania populacją żubra w Polsce.
Jesteśmy organizacją funkcjonującą od 14 lat, której celem jest wspieranie i podejmowanie wszelkich działań na rzecz ochrony i przetrwania gatunku żubr. Trzonem założycielskim naszego Stowarzyszenia są osoby, które pracę na rzecz restytucji gatunku prowadzą od kilkudziesięciu lat, a więc na długo przed zarejestrowaniem Stowarzyszenia. Wśród członków Stowarzyszenia są profesjonaliści – leśnicy, lekarze weterynarii, hodowcy, ekolodzy – prawdziwi przyrodnicy i miłośnicy tego gatunku. Pracujemy razem, dzielimy się doświadczeniami, angażujemy w różne projekty, wspieramy naszych kolegów za granicą, dyskutujemy podczas międzynarodowych konferencji i różnych spotkań. Dobrostan żubrów i bezpieczna przyszłość gatunku to nasz priorytet oraz sens istnienia naszej organizacji.
Niepokoją nas pojawiające się w sieci komentarze, pomijające rzeczową argumentację i prezentujące temat zarządzania populacją w sposób wyrywkowy. Ich mechanizm polega na wywołaniu negatywnych emocji czytelnika i wzbudzenie nieufności w stosunku do instytucji państwowych. Stoimy na stanowisku, że czytelnik ma prawo do uzyskania pełnej informacji, a przekazywane mu komunikaty powinny być merytoryczne i konkretne. Nie zgadzamy się natomiast na powszechnie stosowany subiektywizm wypowiedzi, który nasuwa odbiorcy z góry określoną reakcję na informację.
Temat ochrony żubrów jest wielowątkowy i nie sposób wszystkich aspektów i problemów przybliżyć w jednym, krótkim artykule. Niestety pisane są zdawkowe informacje opisujące wybrany, najczęściej najbardziej sensacyjny, aspekt ochrony gatunku. Nierzadko oczernia się w nich osoby, zajmujące się od wielu lat pracą na rzecz żubrów. Zwykle autorzy artykułów powiązani są z tematyką ochrony żubra bardzo luźno albo wcale, nie posiadają też specjalistycznej wiedzy w tym zakresie. Przeciętny odbiorca komunikatu najczęściej nie zauważa tej nieprawidłowości – wychodzi z założenia, że skoro temat został poruszony przez dziennikarza to został rzetelnie zweryfikowany i oparty na wiedzy. Zaskakujące jest, że w sprawie bardzo często zabierają głos osoby bez przygotowania merytorycznego.
Przykrą tendencją jest ocena wszystkich działań prowadzonych na rzecz żubra tylko poprzez pryzmat zabijania, które jest działaniem ostatecznym, stosowanym w konkretnych i koniecznych przypadkach. Kwestionowany jest odstrzał, ale nie podaje się konkretnych rozwiązań alternatywnych, o których istnieniu wspomina się w artykułach. Na okres zimy 2018/2019 wydano łącznie zezwolenie na eliminację do około 90 osobników, co stanowi mniej niż 5% polskiej populacji. Powodem eliminacji jest albo zły stan zdrowia zagrażający innym i obniżający dobrostan zwierząt, albo minimalizowanie konfliktów z gospodarką człowieka. Pomimo wykonywanych corocznie od lat 70-tych XX wieku odstrzałów krajowa populacja stale rośnie. Od kilku lat co roku populacja wzrasta netto o przeszło 100 osobników – ostatni przyrost wynosił aż 175 zwierząt. Obecnie czekamy na wyniki zimowych inwentaryzacji dzięki którym poznamy liczebność populacji na koniec 2018 roku.
Tak szybki wzrost liczebności cieszy, ale pojawiają się pytania co dalej. Powierzchnia polskich lasów jest ograniczona i pomieści, według naszej oceny, o 20-30% więcej niż obecnie wolnych żubrów. Jedna grupa mieszana składająca się z około 25 żubrów potrzebuje obszaru około 50 km2. W tym tempie osiągniemy graniczne możliwości w ciągu 2-3 lat. Obecnie zajmowane przez żubry stanowiska są przegęszczone, co prowadzi do wzrostu konfliktów. Prowadzone są w związku z tym działania mające na celu wsiedlenie do nowych stanowisk, rozmieszczanie żubrów w nowych lokalizacjach i transporty pomiędzy istniejącymi ośrodkami hodowli. Wsiedlanie żubrów w nowe miejsca musi spotkać się z akceptacją społeczną, którą trudno uzyskać. Na dopełnienie wszystkich formalności oraz prowadzenie dialogu z lokalnymi społecznościami potrzeba czasu. Udało się to w Nadleśnictwie Żednia i Augustów, gdzie w ciągu ostatnich lat utworzono nowe stada. W tej chwili takie prace prowadzone są w Puszczy Rominckiej i Lasach Janowskich. Bez wsparcia i pomocy ze strony Lasów Państwowych te działania nie byłyby możliwe.
Przy braku efektywnych działań stwierdzamy narastający konflikt z rolnikami, którzy ponoszą ogromne straty na skutek szkód powodowanych przez żubry. Zwierzęta opuszczają las w poszukiwaniu pokarmu i znajdują go np. na okalających obszary leśne polach uprawnych. Już około 250 osobników na stałe opuściło teren Puszczy Białowieskiej, a w samej puszczy bytuje około 400 żubrów. Łatwy do zdobycia pokarm zapewniają pola obsiane rzepakiem, których na zachód od Puszczy Białowieskiej czy na północ od Knyszyńskiej jest bardzo dużo. Co gorsze rzepak nie jest naturalnym pokarmem dla żubrów i niekorzystnie wpływa na ich procesy biologiczne. Efektem są problemy trawienne, znacznie większe zapotrzebowanie na żer pędowy i korę oraz wydłużona ruja i w konsekwencji późno urodzone cielęta, które nie mają szans przetrwania trudnej zimy.
Faktem jest, że natura ma mechanizmy, które pomagają w trudnej sytuacji. Szybko przyrastająca populacja i przegęszczenie zwierząt zakończy się najprawdopodobniej epizoocją lub inwazją pasożytów, co z kolei spowoduje wzrost śmiertelności i w konsekwencji szybkie zmniejszenie liczebności. Tak było w połowie XIX wieku w Puszczy Białowieskiej, gdy na rozkaz cara Rosji „dbano” o zwierzynę. Wtedy pomimo gwałtownego spadku liczebności żubr przetrwał, ale jeleń nie. Zatem oddanie losu żubra „naturze” może skończyć się niezgodnie z naszymi oczekiwaniami. Jako biolodzy wiemy, że osiągnięta m.in. dzięki naszym wieloletnim staraniom spora liczebność żubra nie powinna uspokajać naszej czujności. W 2012 roku w Bieszczadach ze względu na pojawienie się gruźlicy konieczne było wyeliminowanie całego stada. Dzięki sprawnej i szybkiej interwencji po okresie kilkuletniej kwarantanny stado zostało odtworzone w 2017 roku. Zupełnie przeciwnym przykładem jest Ośrodek Hodowli Żubrów w Smardzewicach, gdzie w 2013 roku stwierdzono gruźlicę u padłego byka i po immobilizacji żubrów oraz potwierdzeniu gruźlicy fachowcy uważali, że należy wyeliminować całe stado. Dyrektor Kampinoskiego Parku Narodowego wnioskował o eliminację wszystkich żubrów, ale minister opierając się o opinię PROP z 2014 roku, w której nie było specjalisty w zakresie chorób dużych roślinożerców, zezwolił jedynie na zabicie kilku osobników, z wynikiem dodatnim. Co pół roku zwierzęta były immobilizowane i diagnozowane, ale dla hodowli stado przestało istnieć. Gruźlica jest chorobą śmiertelną i może rozwijać się przez wiele lat, a w stadzie łatwo przenosi się z osobnika na osobnika. Po kilku latach, jesienią 2018 roku, zdecydowano się zabić żubry w ośrodku i w badaniu sekcyjnym stwierdzono zaawansowane zmiany, które były przyczyną wieloletniego cierpienia zwierząt. Brak decyzji i opieranie się na opinii osób, które nie są fachowcami w dziedzinie zdrowia i ochrony żubrów było powodem wieloletniego cierpienia zwierząt. Całkowicie niepotrzebnie poniesiono także duże koszty finansowe i społeczne.
Uważamy za niesprawiedliwe przedkładanie subiektywnych opinii osób niezwiązanych na co dzień z żubrami nad wiedzę i doświadczenie specjalistów. Głos praktyków ginie w natłoku kontrowersyjnych zdjęć z niepewnego źródła, okraszonych dodatkowo emocjonującymi podpisami. Prace dziesiątek ludzi zaangażowanych w restytucję i ochronę gatunku zalewa fala krytyki różnych organizacji, bardziej lub mniej znanych, o bliźniaczo podobnych opiniach i komentarzach, a czasem nawet nazwach. Rokrocznie na łamach wpisów internetowych dyskutujemy z tymi samymi osobami, które czasem jednocześnie reprezentują różne organizacje. Oceniają one naszą pracę zza biurka, najczęściej patrząc na nią wyłącznie przez pryzmat odstrzału. Nie zgadzamy się na to. Nasz plan jest długofalowy i konsekwentnie realizowany. Naszym celem jest zwiększenie nie tylko liczebności, ale zasięgu gatunku i dbanie o zdrowie stad. Planujemy kolejne wsiedlenia i staramy się zapewnić żubrom wszystko co im jest potrzebne. Rekultywujemy łąki wewnątrz terenów leśnych, kosimy te łąki, budujemy wodopoje, zapewniamy pasze na zimę, staramy się minimalizować szkody i co najważniejsze bardzo pilnie obserwujemy czy coś nie zagraża zdrowiu żubrów. Monitorowanie zdrowia jest bardzo ważne, bo w stadzie choroba przenosi się bardzo szybko. Mamy już doświadczenia z gruźlicą, pryszczycą i chorobą błękitnego języka. Gatunek przeszedł przez wąskie gardło i ma w związku z tym bardzo ograniczoną pulę genową, co może wpływać na odporność i zdrowie. Żubr wymaga więc opieki i takiego postępowania, aby zagrożenie było jak najszybciej likwidowane. Obserwując stado doskonale wiemy, które zwierzę jest w złej kondycji i dla dobra stada musi zostać wyeliminowane. Obserwacje prowadzą bardzo doświadczeni i wykwalifikowani ludzie, którzy nigdy nie dopuszczają, aby jakiekolwiek zwierzę cierpiało. Opiekunowie żubrów podchodzą do zadania całościowo i dbają, aby populacja rosła i była bezpieczna. Należy im się za to uznanie a nie bezpodstawna krytyka.
Zgadzamy się z opinią, że odstrzał żubrów powinien być ostatecznością dopuszczalną jedynie w wyjątkowych, uzasadnionych ponad wszelką wątpliwość przypadkach. Jednak zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt żubr jest gatunkiem wymagającej ochrony czynnej i takiej ochronie powinien podlegać przynajmniej do momentu wykreślenia go z listy gatunków narażonych na wyginięcie.
Rosnąca z roku na rok liczebność populacji żubra świadczy o skuteczności naszych działań. Zmiana statusu na liście IUCN z zagrożonego (Endangered) na narażony (Vulnerable) jest niebywałym sukcesem, który zawdzięczamy wieloletnim wysiłkom specjalistów. Prosimy o zagwarantowanie nam właściwych warunków kontynuacji naszej pracy i pomoc w wyjaśnieniu niezorientowanemu społeczeństwu, że żubr jest pod dobrą opieką fachowców – niech tak pozostanie oraz będzie docenione.

W imieniu Zarządu Stowarzyszenia Miłośników Żubrów

Wanda Olech

Do wiadomości:
Pani Małgorzata Golińska, Główny Konserwator Przyrody
Pan Andrzej Konieczny, Generalny Dyrektor Lasów Państwowych

Oliwia Janik|15.07.2018

Andrzej Siemieniuk

Andrzej Siemieniuk zmarł w styczniu 2016 roku. Był wieloletnim pracownikiem Białowieskiego Parku Narodowego.  Od 2011 roku był członkiem Stowarzyszenia Miłośników Żubrów.... Czytaj dalej